



Dwa aniołki uszyte na finał wielkiej orkiestry. Aniołek niebieskawy z suzafonem, czyli z wielką trąbą. Z wnętrza wychodzą płomienie, które mają ogrzać serca. Aniołek w czerwonościach jest z bębenkiem. Obydwa z czapeczkach. Gorące i wyczekujące na przygarnięcie. Pierwotnie miały być całkiem inne takie płaskacze uśmiechnięte, ale to co piękne na grafikach, po uszyciu moimi palcami okazało się porażką. Stąd sprawdzona forma tildowa, chyba moja ulubiona. Jest jeszcze anioł trzeci, we wrzosach, ale okazał się sztuką zbuntowaną, nie chce być w orkiestrze, tylko powędruje do siostrzenicy. Być może się sprężę i jeśli będzie potrzeba uszyję jakiś muzyków jeszcze.
Świetna anielska orkiestra :)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w Nowym Roku :)
Piękne, Aniu jak zwykle. Pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńSzczytny cel! Są przepiękne Aniu!
OdpowiedzUsuńSą rewelacyjne i niepowtarzalne !
OdpowiedzUsuńJak zwykle zresztą :-)
nadzwyczaj piękni orkiestranci. wciąż na nich patrzę i patrzę i patrzę...
OdpowiedzUsuńpiękne :)
OdpowiedzUsuń