
Włóczkowe ciasteczko ma wiele zalet. Można je położyć na talerzyku, zaspokoić zmysł estetyczny i nie pragnąć prawdziwego ciacha. Może też służyć dzieciom, jako rekwizyt do zabawy w dom, czy być poduszeczką do igieł. Zresztą może być wszystkim, co nam przyjdzie do głowy.
Zrobiłam je szydełkiem nr3 lub nr3,5 z wełen akrylowych. Wypełnione są sztuczną wata poliestrową, czasem ozdobione koralikami. Robiłam je bez schematów, wyobraźnia sama prowadziła szydełko. Generalnie składają się z dwóch zszytych części: góry i dołu, powinny one do siebie dobrze przylegać dobrze, co jest ważne przy zszywaniu. Polecam robienie ciasteczek jako wykorzystanie kolorowych resztek.
mmmmm pychotka!! Wyglądają smakowicie...bardzo bym chiała umeić takie robić!!!
OdpowiedzUsuńI ja chętnie się poczęstuję- tak apetyczie wyglądają!
OdpowiedzUsuńBardzo fajny pomysł!!! Jakie słodkie.
OdpowiedzUsuńAniu dzięki za ciepłe słowa.
Ja jestem maniaczkę legend i zawsze dzieciom opowiadałam oprowadzając ich po Toruniu, bo to najlepszy sposób na przekazanie maluchom szczypty historii.
wiesz co??? zatęskniłam za Toruniem, będę musiała wpisać do mojego programu przy najbliższej wizycie w Polsce.
Usciski.